poniedziałek, 21 lutego 2011

kilka słów o odchudzaniu

<h1>Kilka słów o odchudzaniu</h1>
<p>
<strong>Oto mój osobisty, czysto subiektywny punkt widzenia w kwestii tracenia kilogramów. Czuję się jednak w obowiązku dodać, że ów punkt widzenia klarował mi się przez lata, które były wypełnione dietami, tabelami kaloryczności oraz wzlotami i upadkami, które zna każdy, kto choć raz w życiu próbował schudnąć.</strong>
</p>
<p>
<p>Moja historia odchudzania zaczęła się, gdy miałam naście lat, a moi rodzice sprawili sobie kuchenkę mikrofalową. Szybko wyprodukowane zapiekanki z żółtym serem jeszcze szybciej znikały z mojego talerza i ani się obejrzałam - miałam nadwagę. Niewielką, to niewielką - ale zdecydowanie widoczną.</p> <p>Nie będę tu streszczać przebiegu i (najczęściej budzących wątpliwości) wyników diet odchudzających, które starałam się wprowadzić w życie, aby wrócić do poprzedniej wagi. Chudłam, znowu tyłam, załamywałam się, przechodziłam okresy kompletnego tumiwisizmu oraz - dla kontrastu - okresy intensywnego odchudzania na granicy z jadłowstrętem - i tak to się kręciło w kółko, aż przyszedł wreszcie ten moment.</p> <p>Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, chodzi jedynie o to, że dorosłam. Skończył się koszmar dojrzewania, zaczęło się dorosłe życie. Oczywiście, moje nastawienie do problemu też "wydoroślało", ale przede wszystkim moje ciało przeszło metamorfozę.</p> <p>Nie jestem pewna na czym to polega, ale w sumie rzecz pobudza mnie do śmiechu. Pragnę zaznaczyć jedną rzecz: od dwunastego roku życia nie urosłam nawet jednego milimetra. Kiedy zaczęły się moje kłopoty z wagą, od dawna już miałam ustalony wzrost, który mam do dziś. I właśnie - żeby było śmieszniej - dziś jestem raczej szczupła, a ważę dokładnie tyle, ile ważyłam, kiedy pierwszy raz przybrałam na wadze. Koniec końców, walczyłam z wagą, która była mi wyraźnie przeznaczona i która teraz mi jak najbardziej odpowiada. Czyż życie nie ma poczucia humoru?</p> <p>Jednakże, absolutnie nie mogę powiedzieć, że to "całe odchudzanie" na nic mi się nie przydało. Dzięki dietom mam całkiem gruntowną wiedzę o kaloryczności produktów spożywczych i o ich właściwościach odżywczych. Nauczyłam się też, że właściwości odżywcze summa summarum są ważniejsze od kaloryczności. Moje horyzonty kulinarne znacznie się dzięki dietom poszerzyły, a kilka dietetycznych potraw, po niewielkich modyfikacjach, na stałe włączyłam do moim popisowych dań.</p> <p>Nie chcę przez to powiedzieć, że każdy powinien choć raz w życiu się odchudzać - absolutnie  nie. Próbuję jednak zaznaczyć, że i z takich doświadczeń można wycisnąć rzeczy, które potem nie tylko się przydają, ale nawet niekiedy okazują się pomocne, czy wręcz niezbędne w życiu.</p> <p>Wiem też jedną rzecz na pewno: nie ma żadnego cudownego sposobu na odchudzanie. Cała rzecz polega na wytrwałości i silnej woli. Naturalnie, można w ogóle przestać jeść, i wtedy spadek wagi będzie szybki, ale tu już mowa o anoreksji, a nie o traceniu kilku zbędnych kilogramów w sposób rozsądny i zdrowy. Prawidłowe odchudzanie powinno trwać kilka miesięcy, w zależności od ilości kilogramów, które chce się stracić. Wysiłek fizyczny, albo ćwiczenia na dane partie mięśni bardzo pomagają, ale efekt tego także widać dopiero po upływie jakiegoś czasu. Dlatego odchudzanie jest takie trudne: potrzeba wiele cierpliwości i samozaparcia, ażeby wytrwać do końca.</p> <p>I jeszcze jedno: nie poddawać się. Błądzić jest rzeczą ludzką. Jeśli nawet na chwilę się zapomnimy i połakomimy się na coś tłustego i kalorycznego, nie oznacza to od razu, że całe odchudzanie musi iść na marne. Mały objazd na drodze nie znaczy, że nie da się dotrzeć do celu. Trzeba tylko wrócić na właściwą drogę i iść dalej.</p> <p>Na zakończenie podaję przepis na placuszki tuńczykowe. Pochodzi on z czasu, kiedy wypróbowywałam dietę Dukana - oryginalny przepis znajduje się na stronie <a href="http://forum.dieta-dukan.pl/viewtopic.php?f=12&amp;t=890" target="_blank" title="http://forum.dieta-dukan.pl/viewtopic.php?f=12&amp;t=890">http://forum.dieta-dukan.pl/viewtopic.php?f=12&amp;t=890</a>. Jak już mówiłam, przepis został nieco zmieniony - wszystko w imię smaku.</p> <strong>Placuszki tuńczykowe</strong> <p>1 puszka tuńczyka w sosie własnym</p> <p>2 jajka</p> <p>2 łyżki otrąb owsianych</p> <p>1 łyżka otrąb pszennych</p> <p>1 cebula</p> <p>1 nieduża czerwona papryka</p> <p>1 łyżeczka musztardy</p> <p>1 kostka smakowa Knorra o smaku papryki</p> <p>1 kostka smakowa Knorra o smaku pietruszki</p> <p>sól, pieprz</p> <p>Tuńczyka osączyć z zalewy i przełożyć do miski. Wbić jajka, wrzucić pokrojoną w drobną kostkę cebulę i paprykę oraz resztę składników. Dokładnie wymieszać. Kłaść łyżką niewielkie placuszki na rozgrzanej patelni. Żeby placuszki były choć trochę dietetyczne, smażyć je na patelni teflonowej - zupełnie bez oleju. Smażyć aż jajko na spodzie się zetnie, przewrócić placuszki na drugą stronę i trzymać je na ogniu, aż przestaną przystawać do patelni.</p> <p>Bon appétit :-)!</p>
</p>
--
<b>Stopka</b>
<p>
<a href="http://www.bonappetitcava.blogspot.com" target="_blank" title="www.bonappetitcava.blogspot.com">www.bonappetitcava.blogspot.com</a>
</p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artykuly.com.pl">artykuly.com.pl</a> - Twojego źródła artykułów do przedruku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz